Długo myślałem o tym wpisie. Mam wrażenie, że każda dyskusja dotykająca sprzętowej strony fotografii jest od początku skazana na nieskończony chaos. Ponoć świat fotografujących dzieli się na tych, którzy uważają, że sprzęt nie ma większego znaczenia i tych, których już stać na dobry sprzęt. Moim zdaniem podejście to zmienia się z czasem. Ciągły rozwój technologiczny daje coraz to nowe możliwości. Każdy kolejny aparat potrafi więcej, lepiej, bardziej, szybciej. Łatwo można dać się wciągnąć w tę studnię bez dna.
Pytanie brzmi: “ile ci wystarczy” i “ile ci potrzeba”? Życie fotografa to w zasadzie ciągłe zmaganie się z rzeczywistością. W końcu w robieniu zdjęć chodzi o to aby uwięzić w obrazie naturę jednak natura to nie tylko realność chwili, modela, światła… to także suma tych wszystkich niuansów i niedoskonałości jakie towarzyszą naszemu postrzeganiu świata. Oko ludzkie jest doskonałe ponieważ nie jest doskonałe. Widzenie jest sumą ruchów oka, które skanuje każdą scenę. Polecam przyjrzeć się badaniom ruchów oka, w których na obraz z kamery nałożony jest ruch oka. Mój – opisywany w poprzednim poście – powrót do fotografii analogowej pozwala mi porównać te dwa odległe od siebie światy techniki. Mam wrażenie, że aparat cyfrowy ma za zadanie jak najdoskonalej zapisać rzeczywistość i o to właśnie toczy się ciągły wyścig zbrojeń. Aparat analogowy jest jaki jest – niedoskonałość medium jakim jest film nadaje zdjęciom charakteru… Wcale nie twierdzę, że którekolwiek z tych rozwiązań jest lepsze. Raczej pokazuje to, że jest wiele dróg, które prowadzą do Najwyższego Celu jakim jest uwięzienia obrazu.
W fotografii piękne jest to, że każdy może w niej odnaleźć siebie dopasowując wszystko w około do swoich potrzeb i oczekiwań. Dla wszystkich starczy miejsca. Przytulny kącik znajdą ci, którzy tarzają się w trawie podglądając świat w kropli rosy ale też starczy miejsca na tej samej łące dla fotografa, który obiektywem rozbiera swoją modelkę inny zaś spędzi dziań cały szukając odpowiedniego kadru w abstrakcji sunącej powolnie chmury. I tak samo jednemu trzeba do satysfakcji nowoczesnych procesorów, najnowszych matryc i mega-hiper-ultra-XX-USM-L-Ex komu innemu zaś starczy jedynie sprawne i niezawodne urządzenie do rejestracji obrazu.
Nie ma co kruszyć kopii, nie ma co zaglądać sobie do toreb. Choć apetyt rośnie w miarę jedzenia trzeba mieć w pamięci, że to co warte jest oglądania – to zdjęcie a pytania, które warto sobie na ich temat zadawać to nie “jak” i “czym” a “dlaczego”? To zdjęcia muszą się bronić a nie sprzęt jakim się je robi a żeby tak było to przede wszystkim trzeba robić zdjęcia.
A na koniec – jeszcze jeden zabawny rysuneczek.
I pozostawiam tak ten wpis mimo, że uważam go za nieskończony.